Summary
Sherlock przymyka powieki. Wyobraża sobie, że gra Debussy'ego. Mokrymi palcami chwyta smyczek, przeciągając nim po strunach z cichą ostrożnością, wsłuchując się w każdy wygrywany dźwięk. Deszcz akompaniuje mu w tle i trwają tak razem, lecz oddzielnie, przez godziny. — Nigdy nie chciałeś mnie zmieniać — szepcze, wciąż nie otwierając oczu.