Summary
W końcu oboje są już zmęczeni strachem i nieustanną odwagą, pustymi słowami i ogłuszającym milczeniem, zatrzymują się więc równocześnie w opustoszałym korytarzu i – przepraszam – szepcze Tonks, a każde jej spojrzenie mówi – nie pozwól mi odejść. Są zmęczeni, więc budzą się późno następnego dnia i – zostań ze mną na zawsze – szepce Remus, a każdy jego pocałunek mówi – przepraszam.